Ziutka & Bartek | Ceglarnia | Norwegia Preikestolen

 

Mój własny ananasowy ślub. Montaż filmu z własnego wesela okazał się trudniejszym niż się spodziewałem zadaniem. Dlatego powstał dopiero 9 miesięcy po naszym ślubie. Zabawnym w tym wszystkim jest fakt, że część ujęć w klipie filmowałem sam np. przygotowania dzień przed weselem czy ujęcia z Norwegii, na których mnie nie widać. A zważając na to, że sytuacja jest wyjątkowa pozwolę sobie by resztę opisała moja żona Ziutka :).

 

“Do naszego wesela podeszliśmy maksymalnie na luzie. To dlatego pewnie zamiast tortu podaliśmy gościom pizzę, za motyw przewodni wesela posłużyły ananasy, a na pierwszy taniec wybraliśmy utwór “Candy” Quebonafide rozbawiając tym większość naszych znajomych. Dzięki temu, że ślub odbył się w piątek dzień wcześniej przystroiliśmy sami (z pomocą rodziny) całą Ceglarnię, mimo że kompletnie nie mieliśmy pojęcia ile kwiatów powinniśmy kupić. Tydzień wcześniej skorzystaliśmy z promocji w Biedronce na ananasy i uwierzcie, że byliśmy wtedy lokalną sensacją (po co komu tyle ananasów). A skąd w ogóle wzięły się ananasy? Przyznam szczerze, że nie stoi za nimi żadna piękna historia. Nawet za bardzo nie przepadamy za tymi owocami. Od początku wiedziałam, że do ślubu chcę iść w espadrylach, a że spodobały nam się te w ananasy to tak już zostało. Motyw przewodni pochodzi od butów ot cała filozofia. Duży neon marzył mi się od początku, a po zakupie butów wyklarował się jego kształt. Tutaj wielkie podziękowania dla przyszłego szwagra, bo bez niego nie udałoby nam się go wyczarować. Udało się nawet przemycić ananasa w bukiecie dzięki Izie ze Śródlesia.

 

Takim polskim zwyczajem nie dajcie sobie także wmówić, że bez disco polo nikt nie będzie dobrze bawił się na weselu. Myślę, że po filmie bardzo dobrze widać, że my, nasi znajomi i nasza rodzina bardzo dobrze się bawiliśmy. Oczywiście wielka w tym zasługa naszego DJ’a Mikołaja Basińskiego.

 

Nie sposób jeszcze nie wspomnieć o mojej sukni ślubnej. Od początku wiedziałam, że nie chcę odwiedzić żadnego salonu na Głogowskiej w Poznaniu (czy w swoich miastach też macie ulicę salonów ślubnych?). Wiedziałam, że zależy mi raczej na luźnej sukni, a moja tablica na Pintereście była pełna wielkich rozszerzanych rękawów. Problem w tym, że nigdzie takiej sukni nie widziałam (w tym sezonie już nie miałabym takiego problemu). Natalia Stachowska spadła mi wtedy jak z nieba. Co prawda nie miała jeszcze wtedy ani salonu, ani kolekcji, ale po przepięknej sukni, którą zaprojektowała na swój własny ślub (co zabawne także w Ceglarni) wiedziałam, że to musi być suknia od Stachowskiej. Z perspektywy czasu myślę, że ciężko się ze mną pracowało, bo było wiele rzeczy nad którymi się wahałam, a o mały włos nie zamówiłybyśmy innego materiału. Ale suknia, która powstała jest najpiękniejsza na świecie. Sama nie wiem co podoba mi się bardziej – odkryte plecy czy rękawy (jak to mawiał mój mąż rękawy Gandalfa).

 

Jedyna rzecz, którą teraz bym zmieniła to forma ceremonii. Ślub cywilny piękny w swojej oprawie jednak własne przysięgi i dowolna ich forma na ślubie humanistycznym to coś pięknego. Cieszę się jednak, że odeszliśmy w wielu miejscach od tradycji i nasz ślub był tak bardzo nasz jak tylko mógł. A że jesteśmy lekkoduchami w życiu prywatnym nie inaczej mogło być na naszym ślubie.”

Ziutka

Film – Alpaka Wedding Videography

Suknia Ślubna – Stachowska Pracownia

Bukiet, wianek, butonierki – Śródlesie (Iza to niesamowicie utalentowana i przeurocza osoba. Będziemy zawsze polecać)

Makijaż – Rosie Jaredovna Atelier

DJ – Mikołaj Basiński

Sala – Cudowna Ceglarnia