Dzień ślubu to prawdopodobnie jedyny moment w całym Waszym życiu, kiedy wszyscy, których kochacie, którzy Was ukształtowali i którzy Wam kibicują, zbiorą się w jednym miejscu. Doskonale wiem, jak wielka to odpowiedzialność. Mam na imię Bartek, jestem niepoprawnym dokumentalistą, który uwielbia dobrą energię. Głęboko wierzę, że najpiękniejsze historie kryją się w tych zupełnie niereżyserowanych momentach, które tworzą ludzie.
Moje podejście jest proste: jestem jak dobry znajomy. Rozmawiam z Waszymi gośćmi, śmieję się razem z nimi i naturalnie wtapiam się w tło Waszego dnia. Ponieważ ludzie czują się przy mnie swobodnie, zrzucają maski. Tak właśnie chwytam surową, szczerą i pełną chaosu radość Waszej codzienności.
FILMY, KTÓRE WYWOŁUJĄ EMOCJE
Najlepsze historie dzieją się bez scenariusza

Dzień ślubu to prawdopodobnie jedyny moment w całym Waszym życiu, kiedy wszyscy, których kochacie, którzy Was ukształtowali i którzy Wam kibicują, zbiorą się w jednym miejscu. Doskonale wiem, jak wielka to odpowiedzialność. Mam na imię Bartek, jestem niepoprawnym dokumentalistą i uwielbiam dobrą energię. Głęboko wierzę, że najpiękniejsze historie kryją się w tych zupełnie nereżyserowanych momentach, które tworzą ludzie.
Moje podejście jest proste: jestem jak dobry znajomy. Rozmawiam z Waszymi gośćmi, śmieję się razem z nimi i naturalnie wtapiam się w tło Waszego dnia. Bez dyrygowania, bez ustawiania i bez mówienia Wam, co macie robić. Ponieważ ludzie czują się przy mnie swobodnie, zrzucają maski. Tak właśnie chwytam surową, szczerą i pełną chaosu radość Waszej codzienności.

Miesiąc po moim własnym ślubie odszedł mój dziadek. Dziś nasz film ślubny nie jest dla mnie po prostu ładnym zbiorem ujęć; to żywe, oddychające wspomnienie jego uśmiechu, jego głosu i jego obecności. To ostateczny dowód na to, że ludzie, których kochamy, byli tu z nami, byli szczęśliwi i nas kochali.
Właśnie dlatego mam ogromną słabość do starszego pokolenia na Waszych ślubach. Podczas gdy wszyscy patrzą na krojenie tortu, mój obiektyw często ucieka w stronę babci ukradkiem wycierającej łzę albo dziadka, który śmieje się cichutko pod nosem. Sam niesamowicie kocham swoją babcię – kiedyś zrobiłem jej niespodziankę i kupiłem bilet lotniczy tylko po to, żeby zobaczyć jej reakcję. Tę samą czułość i uważność przynoszę ze sobą na Wasz ślub.
Nie bawię się w sztuczne, kinowe lektorskie monologi. Oddaję głos Wam i Waszym bliskim. Nie bierzecie ślubu po to, żeby zrobić film; tworzycie wspomnienia, a ja jestem tam po prostu po to, by dopilnować, żeby nigdy nie wyblakły.

Miesiąc po moim własnym ślubie odszedł mój dziadek. Dziś nasz film ślubny nie jest dla mnie po prostu ładnym zbiorem ujęć; to żywe, oddychające wspomnienie jego uśmiechu, jego głosu i jego obecności. To ostateczny dowód na to, że ludzie, których kochamy, byli tu z nami, byli szczęśliwi i nas kochali.
Właśnie dlatego mam ogromną słabość do starszego pokolenia na Waszych ślubach. Podczas gdy wszyscy patrzą na krojenie tortu, mój obiektyw często ucieka w stronę babci ukradkiem wycierającej łzę albo dziadka, który śmieje się cichutko pod nosem. Sam niesamowicie kocham swoją babcię – kiedyś zrobiłem jej niespodziankę i kupiłem bilet lotniczy tylko po to, żeby zobaczyć jej reakcję. Tę samą czułość i uważność przynoszę ze sobą na Wasz ślub.
Nie bawię się w sztuczne, kinowe lektorskie monologi. Oddaję głos Wam i Waszym bliskim. Nie bierzecie ślubu po to, żeby zrobić film; tworzycie wspomnienia, a ja jestem tam po prostu po to, by dopilnować, żeby nigdy nie wyblakły.
Kiedy nie trzymam w ręku kamery, moje życie kręci się wokół muzycznego rytmu i kilku cichych obsesji:


Żyję i oddycham muzyką. Gram na gitarze, perkusji i basie, a mój dom jest obecnie opanowany przez kilkanaście różnych gitar. To muzyka dyktuje tempo, buduje napięcie i przynosi ukojenie w każdym filmie, który montuję.

Żeby zbalansować energię wesel, uciekam do pracy własnymi rękami w ogrodzie, na długie trasy rowerowe albo zatracam się w książkach. Moje półki to absolutny miks: Murakami, Marquez, Orwell, literatura faktu czy Stephen King.

Uwielbiam odkrywać świat w jego surowej, nieoszlifowanej wersji – jak niskobudżetowe wypady nad zimowe wybrzeża Andaluzji, ulice Meksyku czy ciche zaułki Japonii. Jedyny haczyk? Na każdą rodzinną wyprawę pakuję zdecydowanie za dużo sprzętu, torturując tym moją żonę i naszego 4-letniego syna, bo po prostu muszę dokumentować nasze życie.

Zawsze mam przy sobie aparat analogowy. Powolna, intencjonalna i pięknie niedoskonała natura fotografii analogowej pozwala mi utrzymać artystyczną uważność na właściwym miejscu.
03 — INVITATION
Jeśli marzy Wam się film, który jest ludzki, prawdziwy i przepełniony autentycznymi rozmowami oraz emocjami ludzi, których kochacie najbardziej – porozmawiajmy. Jestem gotowy, kiedy Wy będziecie.

