„Nie wiem czy są słowa, którymi mogłabym opisać Bartka i jego pracę. Świetny? Genialny? To zdecydowanie niedopowiedzenie. Nasz film ślubny jest nowoczesny, spersonalizowany i wzruszający, a pełen humoru – czyli taki jak był 31.05. Jeśli to Was jeszcze nie przekonało – to jest cudownym człowiekiem – takim, który stworzy wam unikatową atmosferę pełną luzu i swobody w dniu ślubu. Alpaka ma swój unikalny styl, który widać w każdym kadrze, a jednocześnie z ogromną uważnością podszedł do wszystkich naszych sugestii i próśb. Jesteśmy mu za to ogromnie wdzięczni, bo efekt końcowy przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. To przepiękna pamiątka na całe życie. Dziękujemy to za mało.”
Ola & Kuba Kochanowscy
Nie interesuje mnie reżyserowanie rzeczywistości. Zależy mi na prawdzie, a u Oli i Kuby Kochanowskich dostałem jej absolutne maksimum. Zamiast ustawianych kadrów i sztucznego luksusu, była tam czysta energia, mnóstwo śmiechu i relacje, w które po prostu wierzysz od pierwszej sekundy.
Dzień zaczął się od pięknego chaosu. Siódma rano, świadkowa z żelazkiem w dłoni i widowiskowo przypalona sukienka. Niedługo potem okazało się, że suknia ślubna Oli ma własne zdanie na temat weselnego tempa, a urywające się ramiączka stały się niepisanym motywem przewodnim dnia. W międzyczasie panowie rzucali żartami, które z litości zostawiłem w archiwum off-the-record. Zero spięcia. Pełen luz. Wszyscy po prostu płynęli z prądem, zamiast stresować się harmonogramem.
Ogród Pałacu Rozalin robi swoje, ale to ludzie nadali temu miejscu rytm. Moja zasada jest prosta: para żyje swoim dniem na własnych warunkach, a ja jestem tam po to, by ten dzień szczerze zapisać. Gdy po obiedzie goście ruszyli na parkiet, zniknęły jakiekolwiek hamulce. Nawet jeśli na co dzień grasz w siatkarskiej reprezentacji Polski, wesele to zupełnie inna liga wydolnościowa. Kuba udowodnił jednak, że kondycja ze sportowych parkietów idealnie przekłada się na te weselne – to był absolutny ogień przez bite dwanaście godzin, aż do wschodu słońca. Nikt nawet nie myślał o zwalnianiu.
Dobry film to nie zasługa drogich obiektywów czy perfekcyjnego światła. To zawsze zasługa ludzi. Ola i Kuba wpuścili mnie do swojego świata i dali mi pełną wolność, bym pokazał ich dokładnie takimi, jacy są. Efekt to czysty, szczery reportaż – bez udawania i bez zbędnych filtrów. Dzięki, że mogłem tam z Wami być i po prostu opowiedzieć Waszą historię.